Szok kulturowy


Bez względu na to jak daleko wyruszacie w swych podróżach to zapewne natykacie się, na rzeczy i sytuacje, które najoględniej mówiąc  wydały się wam dziwne. Poniżej przedstawiamy Wam listę ekwadorskich dziwności, kolejność przypadkowa:


1. Brak szyb w oknach i bambusowe domy. Nie znam nikogo, włączając w to samą siebie, kogo nie zdziwiło by i nie zszokowało tradycyjne bambusowe budownictwo. Sama pamiętam jak przy pierwszym zetknięciu z nim ubolewałam nad niewyobrażalna biedą tutejszej ludności. Z czasem zrozumiałam, iż ten typ budownictwa podyktowany jest tutejszymi warunkami klimatycznymi. Jeszcze z Polski pamiętam jak bardzo męczyliśmy się zamknięci w betonowych ścianach w upalne letnie dni i niewiele chłodniejsze noce. A przecież tutaj gorące dni trwają cały rok...



2. Zwisające żarówki. Jeszcze do niedawna instytucja żyrandola tak powszechnie wykorzystywanego na całym świecie tu w ekwadorskich domach nie istniała. Oczywiście spotkamy je w hotelach, nowych domach czy bogatych hacjendach... to wszystko. Przeciętny Ekwadorczyk, by móc cieszyć się elektrycznością zwyczajnie ciągnie kabel po belce lub bambusie, podłącza go do plastikowej obudowy a następnie wkręca żarówkę...




3. Woda. Ogólnie wiadomo, iż woda jest towarem deficytowym i należny ją tu oszczędzać. Woda, o ile jesteśmy szczęściarzami podłączonymi do miejskiego rurociągu, dostarczana jest 2 lub 3 razy w tygodniu po kilka metrów sześciennych. Dlatego też każde domostwo posiada zbiornik w którym jest ona magazynowana. 

Jej ogrzewanie to kolejna ciekawostka. Ciepła woda dostępna jest wyłącznie pod prysznicami, które ogrzewają ja przy pomocy grzałki elektrycznej zamontowanej w plastikowej głowicy prysznica.


4. Czas. Pojęcie czasu jest tu bardzo płynne. Powszechnie znany jest termin mañana, który równie dobrze możne oznaczać jutro  lub wcale. To dlatego tutejsze dzieci zanoszą się krzykiem gdy poproszony o zakupienie czegoś rodzic odpowiada : mañana!


5. Spóźnianie się jest w dobrym tonie. O ile w zaproszeniu nie znajduje się informacja, iż gospodarze oczekują punktualności to znaczy, ze należy zjawić się przynajmniej 30 minut później. Sama byłam w sytuacji, gdy dyrektor szkoły przy wręczaniu mi zaproszenia na szkolną wigilię, zaznaczył bym przypadkiem nie pojawiła się punktualnie... bo szkoła będzie jeszcze  zamknięta...


6. Świnka morska czyli "cuy" jako przysmak obiadowy z regionu sierra.  Jakoś do tej pory nie mogę się przekonać, do zjedzenia świnki morskiej, choć podczas ostatniej wyprawy do Quito nadarzyła się sprzyjająca okazja. Zresztą cuy to nie jedyne dziwadła jakie można tu znaleźć, na porządku dziennym są tu zupy gotowane na kurzych łapkach i innych częściach  "ciała denata". Ciekawostką jest również encebollado - czyli zupa rybna (bardzo smaczna) zjadana na śniadanie. 



7. Problemy z papierem toaletowym. Dość trudno było mi się przyzwyczaić do tego, iż papier toaletowy należny wyrzucić do stojącego obok muszli klozetowej kosza na śmieci. Nakaz ten podyktowany jest bardzo małą średnicą rur kanalizacyjnych. Całe szczęście, iż śmieci zbierane są codziennie, więc nie ma problemu z nieprzyjemnym zapachem. 

Trzeba też pamiętać, iż w toaletach publicznych papier znajduje się na korytarzu i należny go wziąć nim wejdziemy do kabiny, by uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek...

Komentarze: Zostaw komentarz

* Ten email nie zostanie opublikowany na stronie.