Wulkan Imbambura, Ecuador


    Przed kilku laty,widziałem film pod tytulem:  "The Gods Must Be Crazy". (Bog oszalal!) Butelka Coca-Coli upuszczona z samolotu na afrykańskiej społeczności Buszmenów wyrządza spustoszenie w ich kulturze.
Coz wielkiego, pomyslisz, może się zdarzyć, gdy rój ludzi z Ameryki Północnej runie w dół do małej wioski w Andach, aby stworzyć dla siebie nowe życie?
Przyznac trzeba, ze Cotacachi jest bardziej nowoczesne i ma bardziej zaawansowana infrastrukture niż wioska wspomnianych wyzej Buszmenów, choć istnieja tu tez wokół 43 lokalneh społeczności w kantonie Cotacachi, z których wiele jest dość odległa, w  czasie w stosunku do cywilizacji zachodniej. Podobnie wspólnota Cotacachi sama w sobie jest unikalna mała wioska z silnie eksponowana wszedzie wlasna kultura.
Idea integracji kulturowej i adaptacji staje się ważnym tematem a w wielu przypadkach problemem dla ludzi, zastanawiających się nad przeprowadzką do tego pięknego miejsca i uroczej społeczności. Gdy przyjechałem tutaj trzy lata temu, było tu tylko kilku gringos żyjacych w Cotacachi w pełnym wymiarze godzin, plus, kilkoro tych którzy przyjechali na okres tutejszego lata. Dzisiaj Jack Moss powiedziała mi, że lista adresowa imigrantow  zamieszkujacych  Cotacachi zawiera się  między 75 i 85 adresów. Wiele z tych adresów jest dla dwóch osób.
Co się stanie z kultura tradycyjna, w chwili gdy proporcjonalnie duża grupa ludzi z innymi ideami i zwyczajami zacznie oddzialywac na rdzenna ludnosc? Odpowiedz jest dosc prosta, aby zobaczyć trendy, wystarczy tylko spojrzeć na Meksyk, Kostaryke i Paname. 
W 2002 roku odwiedziliśmy Boquete w Panamie. Ta niewielka wioska, mniejsza niż Cotacachi w tym czasie miała tylko jeden bank i mnóstwo naturalnego piękna.Roiło się od cudzoziemcow, zmiany postepowaly bardzo szybko, ceny gruntów i domow wystrzelały pod niebo. Powiedziano mi niedawno, że obecnie jest tam już siedem banków, a wszelkie uslugi rosna pod potrzeby rozrastajacej się grupy imigrantow. 
 Miejscowa ludność Boquete została wchlonieta przez przybyszow z zagranicy.Ceny wzrosły tak wysoko i tak szybko, że teraz wyjeżdżaja oni zagranice by znalezc  tansze zakwaterowanie. Słyszeliśmy, że w wielu miejscach w Kostaryce, miejscowi zywia skrajna niechęć do przybyszow z zagranicy.
Kluczowy obszar potencjalnych problemów to przepłacanie przez nowych imigrantow towarów, usług i nieruchomości. Być może wydaje Ci się jak wielu innym "Oni są tak biedni. Jesteśmy w stosunku do nich bogaci. Ja po prostu chcę pomóc... często slyszy się takie opowiastki.
Napiwek $5 za przejazd taksowka o wartosci $2 – przeciez to tez nie grzech; Sprzątaczka, która zarabia zwykle  1 dolara za godzinę, nagle otrzymuje podwójne lub potrójne wynagrodzenie, ponieważ gringita "tylko chce pomóc."
Nieruchomości, które normalnie były by sprzedane po 2 dolary za metr kwadratowy nagle maja ofertę dla 5 dolarów za metr kwadratowy," bo takie tanie w porównaniu do cen z domu."
Pamiętam historię z gościem, który dał lokalnej  kobiecie sprzedającej truskawki na ulicy banknot $ 10 dolarów za funt truskawek wartosci $1, "bo wyglądała ze wie jak można je użyć." Wielu mieszkańców Ameryki Północnej są rzeczowi i hojni. Jesteśmy znani na całym świecie z naszych składek charytatywnych. My często nie zdajemy sobie sprawy z konsekwencji  tego ze komus cos dajemy. Jeśli nie zwracamy uwagi na obie stronay równania, nie może być mowy o  zachowaniu równowagi.
 
Wracajac do sceny z filmu wspomnianej na poczatku, zastanowmy się, jakie butelki z Coke zrzucamy im z nieba? I jakie są tego konsekwencje?
Najpierw miejscowi zaczynają widzieć nas jako cel od kogo mozna zyskac wyzsza cene za ich uslugi lub ich towary. Restauracje, w  których jada wielu turystów z Polnocy nagle podniosly swoje ceny o 40%: 6 dolarów Chateaubriand, o czym  pisaliśmy dwa lata temu, teraz kosztuje już 9,50 dolara.Sprzątaczka, teraz chce 2,50 dolara za godzinę, a 5 dolarów lub więcej radzi jej wiele rówieśników, bo Crazy Lady gringo płaci im tyle bez  targowania się. Inni chcą więcej pieniędzy, także nie tylko od swoich klientów gringo, ale także od miejscowych klientow
Lady gringo stwierdza, że za każdym razem na ulicy, ktoś podchodzi i prosi ją o pieniądze. Dlaczego nie? Ona jest BOGATA! Popatrz ile ona placi swojej sprzataczce!
Wtedy oburzone zaczynaja być lokalne rodziny bo trudniej wynajac dobra sprzątaczke. Teraz one chca tylko pracować dla gringos za wyższe płace.
Nabywca gruntów ekwadorskich stwierdzi, że nie może pozwolić sobie już na zakup  ziemi, ponieważ ceny idą szybko do góry. Kto jest winien? Ci cholerni gringos!
 
Szkoła jest szczesliwa ze tak hojnie zostala obdarowana pomocami szkolnymi i materialami, ale w innych szkołach bliźniaczych są zazdrośni. Nie zdziw się w przyszłym roku, kiedy pojawi się kilkanaście grzecznie sformułowane pisemnych zapotrzebowan dostarczonych do domu od kilkunastu nauczycieli szkół z prośbą o pomoc mówiąc: "Dlaczego nie daliście do innej szkoły?"
Czy istnieje rozwiązanie? Oczywiście. Rozwiązaniem jest trochę czasu, aby nauczyć się miejscowej kultury i próbować się dołączyć do ich sposobu myslenia
Jeżeli ktos mówi, o okazyjnych zakupach gruntów przypatrz się uwaznie a także nie udawaj nieśmiałego czy braku doświadczenia w lokalnych sposobach negocjacji. Weź się w garsc i spróbuj swoich sił. To kulturalna gra zwana sztuka negocjacji. Jeśli nie grasz, to nie masz szans i stoisz na przegranej, a druga strona potraktuje cie jak niezbyt rozgarnietego. Odzwierciedla to ogolny obraz gringo w oczach tubylcow.
 
Nie poddawaj się północno amerykankim tendencjom myślenia, że jesteśmy "dobroczyncami świata" i to jest nasza osobista odpowiedzialność, aby uszczesliwic  każdego biedaka jakiego widzimy. Jeśli naprawdę chcesz pomóc, znajdź odpowiedni sposob, aby dać to co chcesz dac w ustalonym systemie. Jak mówi Biblia, dać w taki sposób, aby lewa ręka nie wiedziala, co czyni prawica. Tutaj w Cotacachi, UNORCAC, to lokalna organizaca która od lat skutecznie ukierunkowuje fundusze charytatywne w miejscowej społecznościach. Oni wiedzą, gdzie najbardziej potrzeba i jak najlepiej to zrobić. Jednym ze sposobów to przekazać pieniądze na fundusz stypendiow szkolnych UNORCAC's. Dwieście dolarów rocznie będzie finansowało studenta za cały rok liceum. Obecnie jedynie 30% z 6 rówiesnikow moze iść do szkoły, bo nie mają 300 dolarów na oplaty. Twoje 200 dolarów zostanie uzupełniona przez rodziców, i uczeń jest w drodze do szkoly. Jeśli chcesz zostać dawcą, napisz do nas. Będziemy mieć pewność, ze wpłaty dostaly się we właściwe miejsce. Ale istnieje jeszcze wiele innych sposobów, aby wnieść swój wkład w rozwoj miejscowego spoleczenstwa.
Czy znasz sposób pozyskania  używanych komputerów z firm i wielkich korporacji wymieniajacych sprzet w swych biurach? Jeśli tak, to sprobuj zorganizować akcje by przekazac je do UNORCAC.
Oni przekaza je tam, gdzie są one potrzebne, bez wywolywania zametu i  bezinteresownej zawisci.
Chcesz uczyc studentów języka angielskiego? Jest to jedna z największych potrzeb tak  uczniów jak i ich rodziców. Wiedzą, że jeśli mówią po angielsku, ich możliwości w przyszlosci zwiększaja się drastycznie. Porozmawiaj z UNORCAC. Na pewno dokonaja uzgodnień.
Interesujesz się historią? W miejscowym muzeum można naprawdę skorzystać z porad niektórych ekspertów na temat postępowania z funduszami i jak je najlepiej wykorzystac. W tej chwili ich jedynym źródłem finansowania jest wstęp do muzeum.
Debbie, jest jedna z przybylych niedawno osob która zajmuje się  grupa małych dzieci, które zbierają się z nią raz w tygodniu, kolo jej domu. Siedzą na trawie, śmieja się, bawia w improwizowane klasy angielskiego. Zarówno studenci jak i nauczyciel maja równa satysfakcje. I kulturowa zazylosc rośnie.
Wyrzucanie pieniędzy by rozwiazac postrzegane problemy nigdy nie dawaly rezultatow.
 
Możemy stworzyć w Cotacachi cos w rodzaju wspólnoty, gdzie wszyscy chcą żyć w wielokulturowej społeczności, w zgodzie i harmonii. Oczywiście proces ten nie jest pozbawiony prób i błędów, wymaga uważnej obserwacji i uwagi co należy zrobić by bledow było mniej.Pozostajac otwarty na wplywy innych doprowadzi do integracji z lokalną kultura.
Dzielenie się z bliznim jest dobre, ale zaspokajanie wlasnego ego rozdajac dolary nie działa w ogóle.

I to właśnie dzisiejszy widok prawie z dachu swiata...


(Na podstawie artykulu G. Phillipsa.)



                                                                                                                                   Wulkan Cotacachi, Ecuador